sobota, 15 lutego 2014

Powrót do przeszłosci


wm
Nadchodzi okres na który czekaliśmy od kilku lat. Wchodzimy na drogę do jubileuszowej Wrestlemanii XXX, którą wielu na forach już ochrzciło tą wyjątkową, ponieważ okrągłą i wieszczą niesłychane walki i powroty. Jak widzimy Vince niezbyt nas dotychczas rozpieścił, a tak naprawdę na temat Największej Gali Roku oprócz tego, że Batista będzie walczył o pas WWE WHC i prawdopodobnie Cena zmierzy się z Wyattem… nie wiemy praktycznie nic. Dostaliśmy powrót Batisty, który niestety nie został ciepło przyjęty przez WWE Universe. 



Zdecydowanie jednak największym shockerem w ostatnim czasie było „odejście” CM Punka. Dlaczego w cudzysłowie? Ponieważ nie wiadomo, czy to jest work mający na celu jakiś większy storyline, czy rzeczywiście Punk zabrał walizki i wyjechał do Chicago? Przecież w ostatnim czasie CM Punk był gnojony przez przydupasa Nochala, czyli Kane’a. Jak wiemy The Game udawał, że jest zły na Ulubionego Demona Diabła, lecz w rzeczywistości można się domyśleć, że to jego sprawka. Jednak po „odejściu” w rolę Punka wskoczył Daniel Bryan, co ma podstawy storylinowe. Moim zdaniem Punk na pewno powróci i jeśli nie zdąży z tym do jubileuszowej Wrestlemanii to pojawi się w okresie letnim prowadząc do walki z Triple H na Summerslam. Byłoby to idealne rozwiązanie biorąc pod uwagę buntowniczy gimmick Najlepszego na Świecie, a z drugiej strony Paul Levesque jako typowy znienawidzony szef. Należy pamiętać, że z takim feudem mieliśmy do czynienia w roku 2011 na zasadzie face vs face i pomimo że był dosyć krótki to uważam, że jeden z lepszych Wrestlera z Chicago.
pipebomb
Wszystko zaczęło się od słynnego pipebomb w wykonaniu CM Punka. Wydarzenie to pchnęło jego karierę w przód wynosząc go do Main Eventów i stania się jedną z twarzy federacji. Czynnikiem zapalającym było tutaj zdanie: „Może z WWE byłoby lepiej po śmierci Vince’a, gdyby nie to, że zastąpi go idiotyczna córka i zięć matoł.” Pomimo że King of Kings został obrażony w tym promo, to nie czuł do Punka urazy, wręcz przeciwnie- po uzyskaniu władzy i zostaniu COO przywrócił osobiście Straight Edge Warriora do WWE, a w walce na Summerslam zapewnił mu zwycięstwo nie zauważając nieczystego pinu (noga Johna Ceny znajdowała się poza linami). Wydawałoby się, że obaj zawodnicy będą w przyjacielskich stosunkach, lecz zmieniło się to drastycznie po zakończeniu walki. Powrócił Kevin Nash, który wykonując mistrzowi Powerbomb zapewnił Albertowi Del Rio idealną okazję do zrealizowania kontaktu Money In The Bank i przejęcia pasa mistrzowskiego WWE. Jedyne co mógł zrobić Triple H to przyglądać się bezradnie na rampie jak jego przyjaciel psuje świętowanie nowemu mistrzowi i szokuje tysiące ludzi na arenie i przed telewizorami.
punker
Oczywiście Punk obwiniał całą sytuacją swojego szefa, twierdząc że umyślnie nasłał na niego swojego kumpla w celu skrojenia go z tytułu niekwestionowanego mistrza. Sam Hunter był zmieszany tą sytuacją i próbował przekonać CM Punka do zmiany zdania i proponował sojusz, jednak oponent nie był zainteresowany tą propozycją. Najbliższe tygodnie opiewały w bardzo ciekawe segmenty, gdzie Kevin Nash twierdził z Triple H że nie ustalali tego między sobą, a Punk w swoim stylu pozwalał sobie na obrażanie ich nie zważając na konsekwencje. W końcu COO nie wytrzymał tego i postanowił zabookować pojedynek CM Punk vs Kevin Nash na Night of Champions! Jednak jeszcze tego samego wieczoru doszło do genialnej decyzji- CM Punk nie zawalczy z Dieslem na PPV, ale jego rywalem będzie… on sam! Na dodatek na następnym Raw poznaliśmy więcej szczegółów tego starcia: to starcie będzie bez dyskwalifikacji a jeśli CM Punk zwycięży to The Game odchodzi ze swojej posady! Zdecydowanie wspaniały wybór, ponieważ starcie Chick Magneta z Big Daddym Cool nie byłoby ciekawym widowiskiem a jedynie nużącym sleeperem. Ostatnie Raw przed Nocą Mistrzów zapewniło nam genialny segment, gdzie Punker wypominał przyszłość, w której zarząd twierdził, że nie jest materiałem na Gwiazdę WWE, jednak on przez lata ciężką pracą udowodnił swoją wartość, jednak on nadal uparcie twierdzi, że nie jest „dobry dla biznesu”. Po lekkim wyjściu poza skrypt: „Ponieważ nie mówię do Ciebie jako CM Punk do HHH’a, tylko jako Phil Brooks do Paula Levesque.” został mu odłączony mikrofon, co mocno rozwścieczyło Buntownika i zaatakował nim szefa pokazując mu znak „Suck it”! Czy Hunter utrzyma się jako COO? Tego wszystkiego dowiemy się na Night of Champions!
hhh cmp
Night of Champions 2011
Nadszedł w końcu długo oczekiwany Main Event- jedyna walka bez tytułu mistrzowskiego na szali, ale zamiast tego położono posadę Helmsleya. CM Punk wszedł do ringu w koszulce Ice Cream Bars i podczas wejściówki Huntera zaatakował go jeszcze przed gongiem, tuż po klasycznym pluciu wody. Pojedynek utrzymywano w stylu brawlerskim, przeciwnicy okładali się w ringu jak i poza nim za pomocą nie tylko własnego ciała, ale także przedmiotów. Ten obraz walki przerwała jednak interwencja Awesome Truth! Wściekli na swojego szefa, team który wszędzie wyczuwał spisek przeciw nim postanowił pokazać swoje racje atakując obu wrestlerów! Powstał ogólny chaos, ponieważ Truth powalił sędziego mszcząc się za błąd podczas ich walki o pasy Tag Team, a drugiego sędziego blokował Laurinatis! Dopiero po wykonaniu GTS, John nakazał liczyć pinfall- 2 count! Postanowił napisać SMS-a do… Kevina Nasha! Zaatakował on CM Punka i próbował uczynić to samo ze swoim dawnym kumplem, który go zwolnił, ale nie udało mu się to i otrzymał cios młotem! Pedigree dla Najlepszego na Świecie i Paul broni swojej posady!
W ten sposób zakończył się ten feud, Panowie się pogodzili i o dziwo po wydarzeniach z Hell in a Cell, gdzie zwolnieni Awesome Truth zaatakowali wszystkich w klatce, połączyli siły tworząc tag- team w walce z wyżej wymienionymi wrogami, który niestety przegrali po interwencji Diesla, a po tych wydarzeniach poszli w swoje strony. Triple H zajął się feudem z Kevinem Nashem zakończonym wygraną King of Kings na TLC, a CM Punk ruszył na Alberto Del Rio by na Survivor Series zdobyć pas i zapisać się w historii ze swoim 434- dniowym panowaniem. Ale o tym w następnym felietonie…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz